(0)

Wewnętrznie o wnętrzach i nie tylko

Co się wydarzyło w 2018 roku

Trzymam w ręku długopis przede mną leży kalendarz na najbliższy rok. Pierwsza strona zawsze przeznaczona jest na postanowienia noworoczne, tym razem trochę się zawiesiłam… Do tej pory wszystkie moje plany były związane z FILO LOOP. W pewnym sensie dużo się w tej kwestii nie zmieniło. Jednak ten rok był dla mnie bardzo dynamiczny i w kolejnym chciałabym mieć trochę więcej czasu na jeszcze inne moje pasje. Za nim zacznę planować następny rok postanowiłam zrobić małe podsumowanie tego, który właśnie dobiega do końca.

Pod koniec 2017 roku miałam przyjemność udzielić wywiadu Joannie autorki bloga http://rekodziennik.pl. Treść wywiadu ukazała się w styczniowym numerze magazynu Mollie Potrafi, który z pewnością znany jest fanom rękodzieła. Było mi niezmierni miło móc opowiedzieć o swojej pasji, a zarazem pracy jaką jest FILO LOOP. Było to również takim małym marzeniem, aby moja marka mogła się zaprezentować w tak poczytnym czasopiśmie.

Miesiąc LUTY to ten, w którym mogłam Wam zaprezentować swoją pracownię w obiektywie STUDIO FOTO MOHITO czyli duetu Katarzyny Seliga-Wróblewskiej i Marcina Wróblewskiego. Sesja odbyła się w styczniu. Na tę okazję wymiotłam i umyłam podłogę. Po upychałam wszelkie nie potrzebne szpargały do mojej kanciapy. Pracowni nigdy przedtem , ani nigdy po tym dniu tak nie wyglądała. Wie to każdy, kto kiedykolwiek mnie odwiedził.  Sznurki i styropian zawsze zwyciężają i rządzą w pracowni. Kiedy patrzę na zdjęcia z tej sesji to wiem, że potrafię sprzątać tylko po prostu mi się nie chce.

Uważam, że wszystkie zdarzenia w moim życiu to ciąg przyczynowo - skutkowy. Dzięki publikacji fotografii od Studio FOTO MOHITO na INSTAGRAMIE pewnego dnia dostałam maila od producenta tapet GRANDECO WALLFASHION i tak zdjęcia z pracowni trafiły, jako przykłady inspiracji wnętrz na stronę internetową tego producenta tapet w miesiącu marcu. Przeczytaj artykuł tutaj.

Marzec był miesiącem, w którym musiałam sprostać wyzwaniu logistycznemu , gdyż zobligowałam się do udziału w dwóch wydarzeniach targowych, które odbywały się w tym samym czasie. Jednak i na to znalazło się rozwiązanie, dzięki pewnej cudownej Marcie, która zastąpiła mnie na Targach Mieszkań i Domów w Gdańsku, a ja w tym samym czasie mogłam być na targach SLOW FASHION w Warszawie.

Kwiecień jest miesiącem moich urodzin i chyba z tej okazji magazyn CZTERY KĄTY postanowił w dziale z inspiracjami zamieścić mojego pufa. Kiedy dostaję maila z jakiegoś wydawnictwa z prośbą o przesłanie packshot jednego ze swoich produktów to czuję się szczególnie wyróżniona. Oznacza to dla mnie, że marka FILO LOOP jest jednak zauważana. Ten czas i zaangażowanie, który jej poświęcam jest przez kogoś dostrzegane.

Moim wielkim marzeniem, które chciałam zrealizować w 2018 roku było przeprojektowanie sklepu internetowego. Wszystkie poprzednie wersje strony czy sklepu robiłam sama. Na czuja, bez konkretnej wiedzy i doświadczenia. W maju moje marzenie się urzeczywistniło, bo dzięki agencji HIDAY powstał nowy sklep oraz logo FILO LOOP zostało odświeżone.  Wszystko wygląda teraz profesjonalnie i z dumą mogę zapraszać klientów do składanie w nim swoich zamówień.

Miesiące czerwiec i lipiec to był bardzo twórczy okres, ponieważ powstało wiele nowych produktów, które teraz cieszą się ogromną popularnością. Do drewnianych podkładek MONSTERA dołączyły filcowe oraz drewniane w kształcie Ananasa. Duże torby SHOPER Bag mają mniejsze koleżanki, które można założyć na ramię i pójść w miasto. Poeksperymentowałam z kwadratowymi pufami na nóżkach.

Dwa miesiące minęły bardzo szybko, nie zauważyłam nawet kiedy był już Sierpień, który też był dla mnie sporą niespodzianką. Mianowicie o FILO LOOP wspomniał LABEL MAGAZINE na swojej stronie internetowej. Szczerze mówiąc, nigdy nie przypuszczałam, że coś takiego może się kiedykolwiek zdarzyć.

Wrzesień to już prawdziwe szaleństwo. Przygotowania do targów WARSAW HOME pełną parą. Pewnie nie byłam w tym czasie zbyt miła, ale to przez nieprzespane noce. Ciągłe spisywanie zadań, które powinnam wykonać. Gdyby nie wspólny wyjazd na targi z Magdą i Piotrem właścicielami marki NAUTILO, to chyba bym osiwiała jeszcze bardziej. Nie wybrałam sobie lekkiej pracy. Moje przedmioty są pracochłonne i wielkogabarytowe. Podróż z przyczepą do Warszawy na długo zapadnie mi w pamięć.

Tegoroczne targi dla wystawców trwały pięć dni i siedem nocy. Jeśli ktoś tego nigdy nie odczuł na swojej skórze to może nie zrozumieć. Mimo, że były to bardzo udane targi to ja już na samą myśl o nich czuję się zmęczona. Cieszę się, że dałam radę i mam już to za sobą. Dlatego w listopadzie postanowiłam podziałać trochę lokalnie. Po długiej przerwie zorganizowałyśmy ponownie warsztaty pufowe wraz z Lilki Szpilki. Okazało się, że wiele osób na nie czekały, a ja mogłam trochę odprężyć się po szaleństwie targowym. Nie miałam już ochoty na targi, dlatego zorganizowałam Garażowa wyprzedaż. To też był dobry pomysł, bo nie tylko ludzie z Trójmiasta do mnie trafili, ale z kilku innych miast w Polsce.

W Listopadzie postanowiłam zrobić cos dla siebie. Myślałam już o takiej sesji od jakiegoś czasu. Pewnie wiecie, że mam psa – wabi się Korek. Jest sporym kundlem, który psoci, przytula się i często niestety zostaje z moimi rodzicami, bo ja rzadko zabieram go do pracowni ze względu na jego kłaki. Ola Siatecka organizuje co roku w SLOW CAFE w Gdyni sesje świąteczne dla rodzin, ponieważ Korek to  moja rodzina to nas zapisałam. Trochę się stresowałam, bo psie było widać, że też. Jednak, kiedy Ola wysłałam mi link ze zdjęciami i zobaczyłam jakiego mam cudownego psa to łza w oku mi się zakręciła. Potem oczywiście drugi raz, gdy zdjęcia wydrukowane trafiły w moje rączki. Polecam Wam tego rodzaju przyjemności zwłaszcza przed grudniowym szaleństwem. Jest to naprawdę fajna pamiątka.

Mamy już grudzień. Wszystkie te ważne zamówienia są już tam, gdzie powinny być. Mam pierwszy raz od dłuższego czasu urlop świąteczny. Na święta w PORADNIKU DOMOWYM zaprezentowano kilka z moich produktów – kosze oraz pufy. Znowu poczułam dumę. Czuję się mile połechtana, bo to wszystko co do tej pory się wydarzyło, chyba ma jakiś sens.

Przede mną nowy rok i nowe wyzwania.

Autor: Iwona

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów